Dodatki na bloga
Blog > Komentarze do wpisu
o bohemie

Brakuje mi środowiska artystycznego. Bohemy. Towarzystw wzajemnej artystycznej adoracji. Skamandrytów, futurystów, domu Witkiewiczów. Większość twórców pochowała się w norach- coś tam sobie ciułają i ze średniowieczną anonimowością chowają za pazuchę swoje dzieła, żeby nikt nie widział, nikt nie ukradł. Gdzieniegdzie wdają się pokłady fałszywej skromności przeplatającej się ze znanym "siedź w kącie znajdą cię". Prawdziwych cyganów nie ma, albo gdzieś się pochowali...

W drugim rogu tego zjawiska stoją pchający się na afisz performerzy tworzący przedziwne w swych nazwach frakcje.Wymyślając dla potrzeb przykładu: " Grupa artystyczna "Poodło Arlequina" zaprasza na performance "squad fluoroescencyjnej naci". Rzecz jasna- treść mierna, podpięta pod usprawiedliwiającą brak sensu i niezrozumiałość awangardę. W rolach głównych pięć deseczek, zniszczone prymitywnym bazgrołem płótno no i koniecznie osoba która w jakiś intrygujący sposób zajmuje się obróbką rzeczonej naci...Wstęp: dużo złotych, przy wejściu karteczka wyjaśniająca na co artyści tym razem chcieli zwrócić uwagę( gwoli kolejnego przykładu- do wyboru: na żywność gmo i jej wpływ na ludzkość/ na zalegające na granicy Paragwaju hałdy fluoru, toksycznie wpływające na tamtejszą populację baribali- rząd nie reaguje/ na nać samą w sobie, pomijaną przez oko zabieganego homo sapiens)

W tym samym rogu muzyczni(poważni) "wizjonerzy i pomazańcy", którzy kultywując literalnie dorobek drugiej połowy XX wieku i nadal czując swoją misję niesiena kaganka postępu, wypuszczają spod piór(tudzież programów komputerowych) kolejne, skomplikowanie zatytułowane ramoty będące zlepkiem niepasujących do siebie dźwięków. Rzecz jasna wciąż twierdzą, że oto pospólstwo nie przeszło jeszcze magicznego progu nowego słyszenia i zwyczajnie nie rozumie. Nikt ich w kraju nie zna, kitłaszą się we własnym sosie a ci co przychodzą na koncert, siedzą cicho bo... zapłacili? albo chcą awansować w kulturalnych strukturach,?posłuchać?! nie wiadomo czemu...

Podobnie rzecz się ma w środowisku literackim. O ile proza to tylko lekki upadek sztuki słowa, o tyle poezja jest czymś znacznie bardziej niepokojącym. Oczywiście- pierwszy postulat- poezja musi być niezrozumiałą. Modne sformułowania oscylują wokół krwi, samobójstw, szarości, niezrozumienia i fizjologii wywindowanej do rangi wydarzenia.

Żeby nie było aż tak nihilistycznie- otacza nas mnóstwo osób o umyśle i duszy artysty, emanujących sztuką jak rodzajem mistycznego charyzmatu. To ludzie, którzy jeśli są dziwakami to mają to we krwi i bynajmnej, modnej odmienności sobie nie wszczepili. Poza tym tworzy ich rzeczywista chęć uwolnienia właściwej sobie ekspresji- wolnej od trendów i sztucznie wykreowanych postaw. Jeden tylko problem- gdzieś się pogubili..chociaż są...na pewno są.

środa, 13 stycznia 2010, mariaholka

Komentarze
2010/01/15 11:25:56
brakuje srodowiska, tu tez...